Sakrament namaszczenia chorych to jeden z tych sakramentów, wokół którego narosło wiele nieporozumień i mitów. Często kojarzony wyłącznie z ostatnimi chwilami życia, bywa spychany na margines, a wierni boją się o niego prosić. W tym artykule zanurzymy się głębiej w jego prawdziwe znaczenie, odkryjemy mniej znane fakty, obalimy popularne mity oraz przedstawimy jego bogaty wymiar historyczny, symboliczny i praktyczny. Mam nadzieję, że lektura ta okaże się wartościowa dla każdego, kto pragnie rzetelnie i intrygująco poszerzyć swoją wiedzę na temat tego niezwykłego sakramentu.
Namaszczenie chorych: Odkryj prawdziwe znaczenie i zaskakujące fakty o sakramencie
- Namaszczenie chorych to sakrament umocnienia w chorobie i starości, a nie "ostatnie namaszczenie" dla umierających.
- Można go przyjmować wielokrotnie, jeśli choroba się pogłębia lub powraca, a także przed poważnymi operacjami.
- Jego korzenie sięgają czasów apostolskich, a List św. Jakuba jest kluczową podstawą biblijną.
- Olej święcony symbolizuje uzdrowienie, łaskę Ducha Świętego, umocnienie i oczyszczenie.
- Sakrament przynosi łaskę umocnienia, pokoju, odwagę, a w razie niemożności spowiedzi odpuszczenie grzechów.
- Może także przyczynić się do uzdrowienia fizycznego, jeśli jest to zgodne z wolą Bożą i służy zbawieniu.

Dlaczego „ostatnie namaszczenie” to mit? Odkrywamy prawdziwe oblicze sakramentu chorych
Zacznijmy od najpowszechniejszego i najbardziej szkodliwego nieporozumienia. Określenie „ostatnie namaszczenie” to termin, który, choć głęboko zakorzeniony w świadomości wielu ludzi, jest błędny i historycznie uwarunkowany. Budzi on niepotrzebny strach, kojarząc sakrament wyłącznie ze śmiercią i zniechęcając do jego przyjęcia. Prawdziwa nazwa tego sakramentu to „namaszczenie chorych”, a jego istota jest diametralnie inna to sakrament umocnienia, pocieszenia i nadziei, a nie pożegnania z życiem.
Wielokrotnie spotykałem się z sytuacjami, gdzie pacjenci lub ich rodziny, słysząc o możliwości przyjęcia namaszczenia, reagowali lękiem, myśląc, że to już koniec. To właśnie to błędne skojarzenie pozbawia wielu ludzi ogromnej łaski i wsparcia w najtrudniejszych chwilach choroby. Sakrament ten ma być pomocą w walce z cierpieniem, a nie pieczęcią na wyroku śmierci.
To nie pożegnanie, a umocnienie: Jak Sobór Watykański II przywrócił pierwotne znaczenie
Kluczowym momentem w przywracaniu pierwotnego rozumienia sakramentu namaszczenia chorych był Sobór Watykański II. Przed Soborem, pod wpływem średniowiecznych interpretacji, sakrament ten był rzeczywiście najczęściej udzielany osobom w agonii, co utrwaliło jego mylne określenie jako „ostatniego namaszczenia” (łac. extrema unctio). Sobór, w konstytucji o liturgii Sacrosanctum Concilium, wyraźnie podkreślił, że sakrament ten jest przeznaczony dla wiernych, którzy zaczynają znajdować się w niebezpieczeństwie śmierci z powodu choroby lub starości, a nie tylko dla tych, którzy są już na łożu śmierci.
Ta reforma miała na celu przywrócenie sakramentowi jego właściwego miejsca w życiu Kościoła miejsca, w którym jest on źródłem siły, nadziei i pocieszenia dla wszystkich poważnie chorych. Zmiana nazwy i nacisku na umocnienie, a nie tylko na przygotowanie do śmierci, była fundamentalna. Kościół chciał, aby chorzy mogli czerpać z tej łaski w pełni świadomie, bez obawy, że jej przyjęcie oznacza nieuchronny koniec.
Strach, który blokuje łaskę: Psychologiczne bariery przed przyjęciem sakramentu
Błędne rozumienie sakramentu namaszczenia chorych tworzy silne bariery psychologiczne. Strach przed „ostatnim namaszczeniem” jest tak głęboki, że często powstrzymuje zarówno chorych, jak i ich bliskich przed poproszeniem o kapłana. Ludzie obawiają się, że przyjęcie sakramentu jest równoznaczne z poddaniem się, z rezygnacją z walki o zdrowie, a nawet z przyspieszeniem śmierci. To tragiczne, ponieważ w ten sposób odmawiają sobie i swoim bliskim dostępu do potężnego źródła łaski i pocieszenia.
W mojej pracy często widzę, jak wielką ulgę przynosi wyjaśnienie prawdziwego sensu sakramentu. Kiedy pacjenci i ich rodziny dowiadują się, że jest to sakrament umocnienia, a nie pożegnania, lęk ustępuje miejsca nadziei. Zrozumienie, że Kościół pragnie wspierać ich w chorobie, a nie tylko przygotowywać na śmierć, otwiera drogę do przyjęcia łaski, która może przynieść zarówno duchowe, jak i fizyczne korzyści.
Podróż przez wieki: Jak zmieniało się postrzeganie namaszczenia?
Aby w pełni zrozumieć współczesne nauczanie o namaszczeniu chorych, musimy odbyć krótką podróż w czasie. Postrzeganie i praktyka tego sakramentu ewoluowały na przestrzeni wieków, od prostych gestów uzdrowienia w początkach chrześcijaństwa, aż po skomplikowane obrzędy średniowieczne i współczesną odnowę. Ta historyczna perspektywa pomaga nam docenić głębię i ciągłość tradycji, a także zrozumieć, skąd wzięły się pewne nieporozumienia.
Od uzdrawiającego dotyku apostołów: Biblijne korzenie w Liście św. Jakuba
Korzenie sakramentu namaszczenia chorych sięgają samej działalności Jezusa Chrystusa i Jego apostołów. Ewangelia Marka (Mk 6, 12-13) wspomina, że apostołowie „wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali”. Już wtedy olej był symbolem uzdrowienia i Bożej interwencji.
Jednak kluczowym tekstem biblijnym, który stanowi podstawę teologiczną dla sakramentu, jest List św. Jakuba (Jk 5, 14-15): „Choruje ktoś wśród was? Niech przywoła prezbiterów Kościoła i niech się modlą nad nim, namaszczając go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary wybawi chorego i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone”. Ten fragment wyraźnie wskazuje na rolę kapłanów, użycie oleju, modlitwę i obietnicę uzdrowienia oraz odpuszczenia grzechów. Widzimy tu wyraźnie, że pierwotny sens namaszczenia był związany z uzdrowieniem i umocnieniem, a nie tylko z przygotowaniem na śmierć.
Średniowieczny zwrot ku śmierci: Skąd wzięło się pojęcie „extrema unctio”?
W średniowieczu nastąpiła znacząca zmiana w postrzeganiu namaszczenia chorych. W miarę rozwoju teologii sakramentów, coraz większy nacisk kładziono na jego rolę w odpuszczaniu grzechów i przygotowaniu duszy na spotkanie z Bogiem. Zaczęto go udzielać głównie osobom w stanie agonii, co doprowadziło do utrwalenia się pojęcia extrema unctio, czyli „ostatniego namaszczenia”.
Ten zwrot ku śmierci był częściowo wynikiem ówczesnej mentalności i teologii, która mocno akcentowała grzech i potrzebę pokuty przed śmiercią. Sakrament stał się jednym z ostatnich rytów, obok spowiedzi i wiatyku (Komunii Świętej udzielanej umierającym), mających zapewnić zbawienie duszy. Niestety, w efekcie tego, jego pierwotny wymiar uzdrowienia i umocnienia w chorobie został w dużej mierze zapomniany, a sakrament zaczął budzić lęk zamiast nadziei.
Współczesna odnowa: Rola sakramentu w dzisiejszym Kościele
Dzięki Soborowi Watykańskiemu II i późniejszym dokumentom Kościoła, takim jak konstytucja apostolska Pawła VI Sacram Unctionem Infirmorum (1972), nastąpiła znacząca odnowa w rozumieniu i praktyce namaszczenia chorych. Kościół powrócił do pierwotnego sensu, podkreślając, że jest to sakrament przeznaczony dla wszystkich wiernych, którzy poważnie chorują lub są w podeszłym wieku.
Współczesne nauczanie akcentuje, że sakrament ten jest wsparciem dla chorych i cierpiących, mającym na celu umocnienie ich wiary, nadziei i miłości. Ma on pomóc im w znoszeniu cierpienia, zjednoczeniu się z męką Chrystusa, a także, jeśli taka jest wola Boża, w odzyskaniu zdrowia. Jest to sakrament życia, a nie śmierci, który ma towarzyszyć człowiekowi w trudnym doświadczeniu choroby, dodając mu sił do walki i ufności w Boże miłosierdzie.

Kto, kiedy i ile razy? Praktyczny przewodnik po warunkach przyjęcia sakramentu
Wokół praktycznych aspektów przyjmowania namaszczenia chorych narosło wiele pytań i niejasności. Postaram się je rozwiać, przedstawiając konkretne warunki i sytuacje, w których warto rozważyć przyjęcie tego sakramentu. Moim celem jest demistyfikacja i zachęcenie do korzystania z tej cennej łaski.
Nie tylko w chorobie śmiertelnej: Kiedy naprawdę warto poprosić o namaszczenie?
To jest kluczowa kwestia, którą należy zrozumieć. Sakrament namaszczenia chorych nie jest zarezerwowany wyłącznie dla osób w agonii. Kościół jasno naucza, że mogą go przyjąć wszyscy wierni, którzy „zaczynają znajdować się w niebezpieczeństwie śmierci z powodu choroby lub starości”. Co to oznacza w praktyce?
- Poważna choroba: Jeśli choroba jest na tyle poważna, że zagraża życiu lub znacząco osłabia organizm, kwalifikuje do przyjęcia sakramentu. Nie musi to być choroba śmiertelna w sensie natychmiastowym, ale taka, która niesie ze sobą realne zagrożenie lub znaczące cierpienie.
- Podeszły wiek: Osoby w podeszłym wieku, nawet jeśli nie cierpią na konkretną, zagrażającą życiu chorobę, ale ich siły słabną, mogą przyjąć ten sakrament. Starzejący się organizm i związane z tym dolegliwości są wystarczającym powodem.
Zawsze zachęcam do rozmowy z kapłanem, który pomoże ocenić sytuację i rozwiać wszelkie wątpliwości. Lepiej poprosić o sakrament zbyt wcześnie niż zbyt późno, pozbawiając chorego umocnienia.
Przed operacją, w podeszłym wieku, przy psychicznym cierpieniu: Mniej znane sytuacje
Warto zwrócić uwagę na mniej oczywiste, ale równie ważne sytuacje, w których namaszczenie chorych może przynieść ogromną pomoc:
- Przed poważną operacją: Osoby, które mają przejść poważną operację, niosącą ze sobą ryzyko dla życia lub zdrowia, mogą i powinny przyjąć sakrament. Jest to forma umocnienia przed trudnym doświadczeniem.
- Podeszły wiek i osłabienie sił: Jak wspomniałem wcześniej, sam podeszły wiek, nawet bez konkretnej diagnozy ciężkiej choroby, jest wystarczającym powodem. Osłabienie sił, ogólne wyczerpanie organizmu to sygnał, że warto prosić o tę łaskę.
- Poważne choroby psychiczne: W uzasadnionych przypadkach, gdy choroba psychiczna jest na tyle poważna, że stanowi realne zagrożenie dla życia (np. głęboka depresja z tendencjami samobójczymi, psychozy), sakrament namaszczenia chorych może być udzielony. Ważne jest tu rozeznanie kapłana i często konsultacja z rodziną lub opiekunami.
Pamiętajmy, że intencją Kościoła jest wspieranie człowieka w cierpieniu, niezależnie od jego natury. To nie jest magiczna formuła, ale realne umocnienie duchowe.
Sakrament powtarzalny: Czy namaszczenie chorych ma „datę ważności”?
Absolutnie nie! Namaszczenie chorych jest sakramentem powtarzalnym. To kolejna ważna informacja, która obala mit „jednorazowego” charakteru sakramentu, wzmacniający skojarzenie z umieraniem. Można go przyjmować wielokrotnie w życiu, jeśli zaistnieją ku temu odpowiednie warunki. Kiedy?
- Gdy choroba się pogłębia: Jeśli stan zdrowia chorego, który już przyjął sakrament, znacząco się pogarsza, może on przyjąć go ponownie.
- Po wyzdrowieniu następuje kolejne zachorowanie: Jeśli chory wyzdrowiał z jednej poważnej choroby, a następnie zachorował na inną, również poważną, może ponownie prosić o namaszczenie.
- Gdy stan zdrowia ponownie się pogarsza: Nawet jeśli choroba jest ta sama, ale po okresie poprawy następuje nawrót lub znaczące pogorszenie, sakrament może być udzielony ponownie.
Kościół pragnie towarzyszyć człowiekowi w jego drodze cierpienia, oferując mu wsparcie w każdym trudnym momencie. To pokazuje, jak bardzo ten sakrament jest nastawiony na życie i walkę o nie.
A co z nieprzytomnymi? Kiedy kapłan może udzielić sakramentu bez prośby chorego
To bardzo częste pytanie. Tak, kapłan może udzielić sakramentu namaszczenia chorych osobie nieprzytomnej, ale pod pewnymi warunkami. Musi istnieć uzasadniona nadzieja, że chory, gdyby był świadomy, chciałby go przyjąć. Taka nadzieja często wynika z wcześniejszego życia religijnego chorego, jego praktyk wiary, czy też z wyrażonych wcześniej życzeń.
Ważne jest jednak, aby podkreślić, że sakramentu nie udziela się osobom zmarłym. Sakramenty są dla żywych. Jeśli kapłan ma wątpliwości, czy osoba jeszcze żyje, może udzielić sakramentu warunkowo, mówiąc np. „Jeśli żyjesz…”. W przypadku, gdy śmierć jest pewna, kapłan odmawia modlitwy za zmarłego, ale nie udziela sakramentu. To rozróżnienie jest kluczowe i podkreśla, że namaszczenie jest darem dla tych, którzy wciąż toczą walkę o życie i zbawienie.
Tajemnica oleju, gestu i słowa: Co tak naprawdę dzieje się podczas obrzędu?
Obrzęd namaszczenia chorych, choć często prosty w formie, jest niezwykle bogaty w symbolikę. Każdy element olej, gest namaszczenia i wypowiadane słowa niesie ze sobą głębokie znaczenie, które warto poznać, aby w pełni docenić ten sakrament. Przyjrzyjmy się bliżej tym tajemnicom.
Oleum Infirmorum: Historia i symbolika oleju święconego w Wielki Czwartek
Centralnym elementem materialnym sakramentu jest Oleum Infirmorum, czyli olej chorych. Jest to zazwyczaj czysty olej z oliwek (lub, w razie potrzeby, inny olej roślinny), który jest specjalnie poświęcony. Poświęcenia tego oleju dokonuje biskup w Wielki Czwartek podczas uroczystej Mszy Krzyżma, celebrowanej w katedrze.
Symbolika oleju jest niezwykle bogata i wielowymiarowa:
- Uzdrowienie i ukojenie: Olej od wieków był używany w medycynie do leczenia ran i łagodzenia bólu. W sakramencie symbolizuje Boże uzdrowienie i pocieszenie.
- Łaska Ducha Świętego: Namaszczenie olejem jest znakiem wylania Ducha Świętego, który umacnia, oświeca i uświęca.
- Umocnienie: Olej dodaje siły, podobnie jak oliwa wzmacnia ciało. W sakramencie symbolizuje siłę do walki z chorobą i zmagania się z cierpieniem.
- Oczyszczenie: Olej ma właściwości oczyszczające, co symbolizuje oczyszczenie z grzechów i ich skutków.
Znaczenie namaszczenia czoła i dłoni: Dialog z duszą i ciałem
Podczas obrzędu kapłan namaszcza choremu czoło i dłonie, wypowiadając przy tym modlitwę. Te dwa miejsca nie są wybrane przypadkowo, mają głęboką symbolikę:
- Czoło: Symbolizuje umysł, myśli, sferę duchową i intelektualną człowieka. Namaszczenie czoła oznacza prośbę o uzdrowienie i umocnienie woli, o pokój ducha, o jasność myślenia i o zdolność do ufnego przyjęcia woli Bożej w chorobie. Jest to znak Bożej obecności w najgłębszych zakamarkach naszej świadomości.
- Dłonie: Symbolizują ludzką pracę, działanie, twórczość, ale także cierpienie i bezradność w chorobie. Namaszczenie dłoni to prośba o umocnienie w cierpieniu fizycznym, o siłę do znoszenia bólu i o to, by wszelkie cierpienia zostały zjednoczone z męką Chrystusa. To również znak, że Bóg obejmuje troską całą naszą aktywność i bezczynność.
Warto dodać, że w przypadku konieczności, na przykład gdy dostęp do czoła i dłoni jest utrudniony, wystarczy jedno namaszczenie na innej, odpowiedniej części ciała. Liczy się intencja i łaska sakramentu, a nie sztywna forma.
„Przez to święte namaszczenie…”: Analiza słów, które niosą pocieszenie
Słowami, które towarzyszą namaszczeniu, są: „Przez to święte namaszczenie niech Pan w swoim miłosierdziu wspomoże ciebie łaską Ducha Świętego. Pan, który odpuszcza ci grzechy, niech cię wybawi i łaskawie podźwignie”. Te proste, a zarazem potężne słowa, są sercem sakramentu i niosą ze sobą ogromne pocieszenie i nadzieję.
- „Przez to święte namaszczenie niech Pan w swoim miłosierdziu wspomoże ciebie łaską Ducha Świętego”: To wyraźne wskazanie na Boże miłosierdzie jako źródło łaski. Podkreśla się tu działanie Ducha Świętego, który jest Pocieszycielem i Umocnieniem. Jest to prośba o duchową siłę do znoszenia choroby.
- „Pan, który odpuszcza ci grzechy”: Ta część modlitwy przypomina o aspekcie odpuszczenia grzechów, co jest szczególnie ważne, gdy chory nie mógł przystąpić do spowiedzi. Jest to potwierdzenie Bożej mocy przebaczenia.
- „niech cię wybawi i łaskawie podźwignie”: Słowo „wybawi” odnosi się zarówno do wybawienia od grzechu, jak i od cierpienia, a nawet, jeśli taka jest wola Boża, od samej choroby. „Podźwignie” oznacza nie tylko fizyczne uzdrowienie, ale także podniesienie na duchu, przywrócenie nadziei i sił do życia.
Te słowa są obietnicą Bożej obecności i działania w życiu chorego, niosąc pokój i ufność w Jego miłosierdzie.
Więcej niż placebo: Jakie są duchowe i fizyczne owoce sakramentu?
Namaszczenie chorych to nie tylko symboliczny gest czy psychologiczne wsparcie. To realne działanie łaski Bożej, które przynosi konkretne owoce, zarówno w wymiarze duchowym, jak i, niekiedy, fizycznym. Zrozumienie tych owoców pozwala docenić sakrament jako potężne narzędzie Bożej miłości.
Łaska umocnienia, pokoju i odwagi: Duchowy pancerz w chorobie
Głównym i najbardziej bezpośrednim skutkiem sakramentu namaszczenia chorych jest łaska umocnienia, pokoju i odwagi. Choroba, zwłaszcza poważna, jest doświadczeniem, które może prowadzić do zniechęcenia, lęku, rozpaczy, a nawet buntu przeciwko Bogu. Sakrament działa jak duchowy pancerz, który chroni chorego przed tymi negatywnymi emocjami.
Dzięki tej łasce chory:
- Zyskuje siłę do znoszenia cierpienia i trudności związanych z chorobą.
- Otrzymuje pokój serca, który pozwala mu zaakceptować swoją sytuację i zaufać Bogu.
- Nabywa odwagę do walki z chorobą i do zjednoczenia swojego cierpienia z męką Chrystusa, nadając mu w ten sposób sens zbawczy.
- Otrzymuje pocieszenie Ducha Świętego, który jest Pocieszycielem w każdej niedoli.
Gdy spowiedź jest niemożliwa: Rola namaszczenia w odpuszczeniu grzechów
Jednym z niezwykłych owoców namaszczenia chorych jest możliwość odpuszczenia grzechów. Kościół naucza, że sakrament ten gładzi grzechy, jeśli chory nie mógł przystąpić do sakramentu pokuty (spowiedzi), a ma żal za grzechy. Sytuacja ta dotyczy często osób nieprzytomnych, które nie są w stanie wyznać swoich grzechów, ale wcześniej prowadziły życie wiarą i miały intencję nawrócenia.
Warto podkreślić, że to odpuszczenie grzechów jest możliwe dzięki Bożej miłości i miłosierdziu, które pragnie zbawienia każdego człowieka. Jest to ogromna pociecha dla tych, którzy z powodu choroby stracili możliwość przystąpienia do spowiedzi, a jednocześnie pragną pojednania z Bogiem. Sakrament namaszczenia chorych staje się w takich okolicznościach drogą do oczyszczenia duszy i przygotowania na spotkanie z Panem.
Czy sakrament może uzdrowić fizycznie? Kościół o powrocie do zdrowia
Kwestia uzdrowienia fizycznego jest często przedmiotem pytań i oczekiwań. Kościół naucza, że sakrament namaszczenia chorych może także przynieść powrót do zdrowia fizycznego. Jednakże jest to zawsze uwarunkowane wolą Bożą i służy zbawieniu duszy.
Nie jest to automatyczne uzdrowienie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Bóg może posłużyć się tym sakramentem, aby przywrócić zdrowie, jeśli uzna, że jest to najlepsze dla chorego i jego zbawienia. Czasem uzdrowienie fizyczne jest darem, który umacnia wiarę chorego i jego bliskich, a także świadczy o Bożej mocy. Należy jednak pamiętać, że głównym celem sakramentu jest uzdrowienie duchowe i umocnienie w cierpieniu, a niekoniecznie natychmiastowe przywrócenie zdrowia fizycznego. Nawet jeśli fizyczne uzdrowienie nie nastąpi, sakrament zawsze przyniesie łaskę duchową, która jest cenniejsza niż samo zdrowie ciała.

Fakty i mity: Rozprawiamy się z najczęstszymi wątpliwościami
Podsumujmy naszą wiedzę, rozprawiając się z kilkoma popularnymi mitami i przedstawiając mniej znane fakty, które pomogą jeszcze lepiej zrozumieć sakrament namaszczenia chorych.
Mit: Sakramentu nie można udzielić dziecku
To jest mit, który często słyszę. Wiele osób uważa, że sakrament namaszczenia chorych jest przeznaczony tylko dla dorosłych. Tymczasem Kościół jasno naucza, że sakrament można udzielić dzieciom, o ile osiągnęły wiek, w którym zaczynają rozumieć znaczenie sakramentu (czyli mniej więcej wiek rozumu, około 7 lat) i są poważnie chore. Nie ma sensu pozbawiać dzieci tej łaski, jeśli jej potrzebują i są w stanie ją przyjąć świadomie.
Fakt: Sakrament można przyjąć we wspólnocie, nie tylko indywidualnie
Choć najczęściej namaszczenie chorych udzielane jest indywidualnie, np. w domu chorego lub w szpitalu, to może być ono udzielane również wspólnotowo. W wielu parafiach organizowane są specjalne Msze święte dla chorych, podczas których udzielany jest ten sakrament. Podkreśla to jego wymiar wspólnotowy Kościół jako wspólnota wiernych otacza modlitwą i wsparciem swoich cierpiących członków. To wspaniała okazja, by chorzy mogli poczuć się częścią wspólnoty i czerpać siłę z jej modlitwy.
Mit: Po namaszczeniu trzeba już tylko czekać na śmierć
To niestety uporczywy mit, który wciąż pokutuje w świadomości wielu ludzi. Jak już wielokrotnie podkreślałem, przyjęcie sakramentu namaszczenia chorych nie jest sygnałem do rezygnacji ani oczekiwania na śmierć. Wręcz przeciwnie! Jest to umocnienie do walki z chorobą, do znoszenia cierpienia z nadzieją i do życia w pełni, na ile to możliwe, nawet w obliczu choroby. To sakrament, który ma dodać sił do życia, a nie do umierania.
Przeczytaj również: Ile mszy po pogrzebie? Poznaj tradycje i znaczenie modlitwy za zmarłych
Fakt: W starożytności wierni sami używali poświęconego oleju w domach
To fascynująca ciekawostka historyczna, która pokazuje, jak głęboko zakorzeniona była wiara w uzdrawiającą moc poświęconego oleju. W starożytności, po poświęceniu oleju przez biskupa, wierni często zabierali go do swoich domów. Używali go następnie do namaszczania chorych członków rodziny, wierząc w jego uzdrawiającą moc. Chociaż dziś szafarzem sakramentu jest wyłącznie kapłan, ta praktyka świadczy o wczesnym rozumieniu, że olej jest narzędziem Bożej łaski i uzdrowienia, dostępnym dla wszystkich potrzebujących.